O MNIE

O MNIE

Piotr Bogusz – pasjonat i miłośnik aut zwanych oldtimerami. Od najwcześniejszych lat życia oddał swoje serce motoryzacji. Żyłkę do mechaniki zaszczepił w nim Tata, który był jego pierwszym nauczycielem.

Budowę własnej kolekcji aut rozpoczął w maju 2003 roku od zakupu VW Garbusa 1200 (rocznik 1981). Po śmierci Taty w 2014 roku postanowił zgromadzić wszystkie auta, jakimi kiedykolwiek jeździł Tata. Potem pasja rozwinęła się także na auta PRLu. Obecnie w skład kolekcji Piotra wchodzi kilka VW Garbusów, dwa Saaby, a także: Skoda S100, Fiat 125P, WAZ ŻIGULI 1300S oraz motocykl Kawasaki ZXR 750L.


Piotr Bogusz VW Garbus 1200 rocznik 1981

Piotr Bogusz VW garbus 1300 rocznik 1969
1995 rok – pierwszy VW Garbus w rodzinie 1300 (rocznik 1969)

Piotr Bogusz 1996 Zlot Garbusów w Zamościu Zamość
1996 rok – Zlot Garbusów w Zamościu

Piotr Bogusz VW Garbus 1200 rocznik 1981
29.05.2003 – kupuję pierwszego własnego VW Garbusa 1200 (rocznik 1981)

Piotr Bogusz VW Garbus 1302 rocznik 1970
Mój srebrny VW Garbus 1302 (rocznik 1970)
i VW Garbus siostry 1200 (rocznik 1976)

Piotr Bogusz Jerzy Bogusz bogdangarb.pl
2011 rok – Ja oraz mój najlepszy przyjaciel i nauczyciel
tata Jurek Bogusz (1948-2014)

Tak opisywałem moją historię

w latach 2003-2007 🙂

Hmmm….Stworzyłem ten dział ponieważ moja osoba wzbudza wiele kontrowersji…

Garbusiarzem jestem od wielu lat już ale na grupie dyskusyjnej >>pl.misc.samochody.garbusy<< udzielam się już od 2001 i nigdy nikt nie dowiedział się kim jestem…

Urodziłem się w 1988 roku w Chełmie. Od małego jeździłem po domu na 3-kołowym rowerku i rozbijałem się po ścianach, oknach i drzwiach…. Samochody, klucze, kasety – z nimi się nie rozstawałem. Im starszy tym większe plany, samochody, klocki LEGO itp.

Gdy w 1995 roku pojawił się w rodzinie garbus podszedłem do niego z dystansem… Wchodzę do garażu jako 7 letni chłopiec… Przede mną nie stoi kremowy FIAT 125P, ale całkiem inny samochód… Klapa przednia otwarta – a tam koło zapasowe i bagażnik… Ale gdzie jest silnik? Przyglądam się na niego – on na mnie… Hmm… Wygląda jakby się do mnie uśmiechał…

Dalsze dzieciństwo mijało jak każde z tym, że z większym zainteresowaniem motoryzacją z mojej strony niż u rówieśników. Każdą możliwą chwilę spędzałem z tatą w garażu pomagając mu: a to odpowietrzając hamulce, a to coś naprawiając albo po prostu siedziałem sobie w którymś z samochodów i kierowałem, migałem światłami, kierunkowskazami zmieniałem biegi…

Pewnego dnia dowiedziałem się, że sąsiad kumpel kupił garbusa…. To było coś! Coraz bardziej podobały mi się te samochody.

1996 rok – pierwszy zlot, pierwsze występowanie na scenie po odbiór nagród. Dla 8-latka to było coś wielkiego! Po powrocie, w następne dni wyjmowanie silnika w garbusie Grześka i kierowanie w postoju jego samochodem.

Powróćmy do sedna… w 2000 roku zacząłem poważniej się interesować garbusami, gdy w domu zawitał Internet. Zobaczyłem wiele stron garbusowych a w 2001 roku znalazłem się na grupie dyskusyjnej, gdzie w święta wygrałem konkurs ze znajomości garbusa. Zająłem drugie miejsce i mogłem kupić sobie części za 70zl!!!

Wtedy też zacząłem nabierać doświadczeń w blacharstwie, szpachlowaniu, podkładowaniu zrywaniu farby różnymi specyfikami. Co dzień wracałem do domu z rękami brudnymi po łokcie… Tato nie miał nic przeciwko… Czasami doradzał, czasami krzyczał, ale wiele się nauczyłem… Nastąpił czas szperania po internecie za nową karoserią, za różnymi „bajerami” do garbusa…

Skończyło się na tym, że w 2003 kupiłem kolejnego już własnego garbusa. Przez te lata całe swoje oszczędności ładowałem w garbusa. Kupowałem co się tylko dało, wszystkie części i narzędzia potrzebne do remontu.

W 2005 roku kolejny gabrus trafił pod moją własność, a warto dodać, że jako dziecko marzyłem o paru garbusach i różnych duperelach, które są unikatowe… i drogie. Wiele z tych marzeń spełniłem, i mam upragnione unikaty. To właśnie pogłębiło moje hobby…moją największą pasję… Coś co nie łatwo jest przerwać…

Bo jak się już za czymś dąży… to hobby staje się częścią człowieka… Bez pasji nie da się żyć… I mimo wielu rozterek i kłopotów – pasja pozostaje w nas i nie pozwala o sobie zapomnieć…
To jest w tym wszystkim piękne i wielkie…

Rok 2005 – jestem licealista i dalej pogłębiam swoje hobby w każdą możliwą stronę…Garbusy stoją i marnieją, a ja dalej wrzucam kasę tak jak do skarbonki… Ale jakoś daję radę pomimo wielu wyrzeczeń.

Rok 2006 – kolejny garbus trafia w moje ręce i to przekuje wszystkich, że ze mną nie ma żartów i z garbusami nie zerwę.

Wrzesień 2007 – opuściłem rodzinne miasto w celu dalszej edukacji na wyższej uczelni a mianowicie na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Elektrycznym kierunku Elektrotechnika. Moja Styczność z garbusami ograniczyła się do minimum – mam z nimi do czynienia tylko gdy pojadę do domu. Wtedy odwiedzam garaż….